Ikony i kapliczki Wolfganga Hofera

Tekst do wystawy w Galerii Atelier, Kraków X 2004

Choć sztuka z natury rzeczy jest czymś, co podlega wartościowaniu, twórczość Wolfganga Hofera wymyka się tradycyjnym i jednoznacznym klasyfikacjom ustalanym przez gorliwych krytyków i historyków sztuki. Już życiorys artysty, mimo stosunkowo młodego wieku, jest oryginalny, nietuzinkowy. Wolfgang Hofer urodzony i wychowany w Wiedniu, od kilkunastu lat mieszka w Polsce. Zwiedził wiele krajów, a swoje miejsce na ziemi znalazł w podkrakowskiej wsi, w cichej i ustronnej okolicy, z dala od wielkomiejskiego zgiełku. Tutaj w zgodzie z naturą, pracowicie rekonstruuje drewniany, galicyjski dom. Oprócz malarstwa projektuje scenografię, nagrywa audycje radiowe, przygotowuje projekty filmowe i architektoniczne. Jest twórcą programów terapeutycznych i edukacyjnych, ma za sobą wiele warsztatów wśród dzieci upośledzonych ruchowo i dzieci autystycznych. Wolfgang Hofer zaczynał od rysunków i akwarel inspirowanych muzyką. Debiutował wystawą w wiedeńskim Künstlerhaus w 1982 roku. Po krótkich studiach w wiedeńskim Art-College (1991) szczególny wpływ w Austrii na jego artystyczną drogę miały kontakty z późnymi akcjonistami, ruchem ochrony środowiska oraz klasyczną awangardą muzyczną. Przełomem w jego sztuce było przyswojenie prastarej techniki malarskiej, dawno zarzuconej i zapomnianej, a tym bardziej nieuprawianej. Tym materiałem była glina! Od ponad piętnastu lat jest to autorska technika Wolfganga Hofera, którą sam dalej rozwija i doskonali. Do tej pory wypróbował kilkaset rodzajów tego naturalnego i pierwotnego materiału, łącząc go tylko z wodą i nanosząc na różne rodzaje gruntu: papier, płótno, trzcinę, słomę, tynk lub surowy beton.

Spotkanie ze sztuką austriackiego twórcy będzie wielką przyjemnością dla tych, którzy cenią sobie wyobraźnię, polot i poszukiwanie nowych środków wyrazu w połączeniu szacunkiem dla natury i tradycji. Prace wiedeńskiego twórcy miałem okazję obejrzeć w jego domu oraz w jego pracowni. Takie możliwości cenię sobie szczególnie. Nigdy, bowiem kontakt ze sztuką nie jest tak bliski i świeży, jak w atmosferze wnętrza gdzie powstają. Zanim dzieła zawisną na białych ścianach galerii, otoczone makijażem ram, można je wcześniej podglądnąć w aurze warsztatu. Przy sztaludze, farbach i pędzlach kontakt z pracami jest bardziej intymny i bezpośredni niż podczas oficjalnego wernisażu. Podobnie w przytulnych i naturalnych wnętrzach domu zostałem przywitany szkicami aniołów, świętych i swojskich tematów. W pracowni, (do której trzeba wejść po własnoręcznie zbudowanej drabinie!), mogłem skonfrontować własną reakcję z reakcją autora, ale nade wszystko mogłem usłyszeć refleksję artysty na temat jego prac.

Najczęstszym tematem prac Wolfganga Hofera są ikony, do których stosuje specjalną oprawę. Otóż artysta projektuje i sam wykonuje drewniane kapliczki, które stają się naturalnym uzupełnieniem malarskiego dzieła. Poprzez wejście w trzeci wymiar, organizację przestrzeni i teatralizację wnętrza dzieła nabierają charakteru sakrum, a surowa zewnętrzność i powaga religijności miesza się z nutą rozmarzonego mistycyzmu. Twórca nie pyta nas o geografię ani o historię. Poczciwe, prostoduszne, przydrożne kapliczki w połączeniu z bizantyjską powagą urastają do prawdziwie ekumenicznego wymiaru. Dochodzi przy tym do swoistego mariażu tradycji z religijnością, natury z folklorem, malarstwa z rzeźbą i sztuki z rzemiosłem. Na specyficzną morfologię i atmosferę tego malarstwa składają się elementy wschodnie, przeniesione przez Bizancjum z nowym pojmowaniem religii, przyrody i człowieka. Nie jest to "biżuteryjny" warsztat średniowiecza, nastawiony na dekoracyjność czy inkrustację formy. Fakturowość wiąże się bardziej z użytym materiałem i przygotowaniem podłoża, niż ze sposobem nakładania farby. Bardzo interesującym przykładem połączenia dyscyplin w jedną całość jest obraz "Jednorożec" przedstawiający scenę biblijnego raju. Integralną oprawę dzieła tworzą sylwetki Adama i Ewy wycięte z szorstkich, grubych, szalunkowych desek. Efekt artystyczny stał się przez to bardziej liryczny, podkreślając powiązania natury i sztuki.

Jak wspomniałem, twórczości Wolfganga Hofera nie można określić jednym pojęciem czy kierunkiem. Każdy twórca w swojej pomysłowości i kreacji, w doborze środków eksresji chce osiągnąć zamierzony efekt estetyczny, uczuciowy i intelektualny. Wszystko, co maluje, rzeźbi i rysuje Wolfgang Hofer mówi o nim samym, o jego wielkiej wrażliwości i wyobraźni, w której połączył harmonijnie sztukę malarską z rzeźbiarskim warsztatem. To bardzo osobisty i poetycki obraz świata. Bez minoderii ani czułostkowości zostaliśmy zaproszeni do krainy, gdzie klimat religijnego obrzędu miesza się z codziennym, powszechnym bytowaniem. Bardziej zależy mu na pokazaniu tego, co ludzi łączy niż dzieli. Tytuł, jaki Wolfgang Hofer nadał wystawie "Daj światu szansę", bierze się z jego wyjątkowo bliskiego kontaktu z naturą i jest także niespokojnym pytaniem o przyszłość naturalnego środowiska człowieka, jednak niepokoje autora łączą się mimowolnie w jego twórczości z marzeniem o lepszym i piękniejszym życiu. Należy na koniec zauważyć, że Wolfgang Hofer osiągnął to, co w sztuce jest niezwykle ważne, odkrył bowiem własną ścieżkę, konsekwentnie nią podążając, znalazł własny, indywidualny styl i poetykę, które są dobrze rozpoznawalne wśród innych twórców, stylów i kierunków.

Na zakończenie jeszcze drobna uwaga. Obecna wystawa w Galerii Atelier ma swoje drugie dno i dodatkowy podtekst emocjonalny. Otóż Wolfgang jako młody człowiek uczęszczał przez parę semestrów do naszej pracowni przy ulicy Szerokiej szlifując swój warsztat pod okiem artysty-malarza i pedagoga Doroty Martini. Będzie to więc dla niego dodatkowo sentymentalne spotkanie po latach, powrót do byłej pracowni i spotkanie z dawnymi znajomymi.

Ściejowice, III 2007