Kwiaty polne Leszka Kurka

Tekst do wystawy w Galerii Hotelu Logos, Kraków III, IV 2004

Malarstwo Leszka Kurka czeka wciąż na odkrycie dla szerszej publiczności. Nie znaczy to jednak, że twórczość tego łódzkiego malarza jest zupełnie nieznana. Artysta otrzymał kilka nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach plastycznych, brał udział w licznych przeglądach i wystawach zbiorowych, rokrocznie zapraszany jest na wiele plenerów krajowych i zagranicznych. Wszelako, aby docenić skalę jego talentu i klasę jego malarstwa potrzebna jest szersza wystawa gromadząca większą ilość płócien. Tych zaś projekcji Leszek Kurek "skąpi" publiczności i krytykom. Nie robi tego z lenistwa ani z przekory, raczej z pokory i skromności. Jest on człowiekiem pracowitym, oddanym całkowicie malarstwu i nielubiącym medialnego szumu wokół swojej osoby. Poszukujący inspiracji twórczej w kontakcie z naturą (plener malarski jest ku temu znakomitą okazją), skupiony na pracy, od wielu lat przelewa na płótna swoje zauroczenia polskim pejzażem. Ciekawe jest to, że urodzony i wychowany w wielkomiejskim, przemysłowym okręgu, zachwycił się polną łąką, wiejskim łanem i bukietami suchych traw. Oglądając jego obrazy nie sposób oprzeć się wrażeniu ciepła, spokoju i łagodności, które emanują z tych płócien. Spoglądają z nich splecione mimochodem naręcza ziół, gałązki krzewów i polnych traw. Kłosy zbóż, chabry, rumianki, bławatki, kąkole uśmiechają się do nas skromnie i wdzięcznie przypominając nieśmiertelne strofy z "Kwiatów Polskich" Juliana Tuwima:

"...bez dąsów, pąsów i purpury,
Nie zadzierają głów do góry;
Jak porzucone narzeczone,
Główki trzymają opuszczone,
A tylko oczy wznosząc - trwają,
I spoglądając - przepraszają..."

Leszka Kurka jako malarza interesuje i zachwyca przede wszystkim zewnętrzna, zjawiskowa powłoka świata, choć w swoim dorobku posiada kilka obrazów abstrakcyjnych. Piękno natury czystej bez atrybutów współczesności, natury nieskażonej cywilizacją, niezbrukanej wysypiskiem śmieci, nieograniczonej drutem kolczastym jest dla niego tematem godnym uwagi i wielu malarskich interpretacji. Bujne łąki, soczyste trawy, bukiety pachnących ziół to bohaterowie jego płócien. W nich szuka inspiracji, natchnienia i wytchnienia. Sztuka jak u artystów renesansu równa się pięknu i harmonii o uniwersalnym i ponadczasowym charakterze.

Harmonię i spokój w obrazach osiąga artysta również środkami artystycznymi. Leszek Kurek nie zamazuje granic formy, ale kształtuje ją światłocieniem o skali szerokiej i wielostopniowej. Przejścia są bardzo finezyjne i delikatne, od waloru bardzo ciemnego poprzez skalę walorów coraz słabszych aż do subtelnych bieli. Szerokiej rozbudowanej skali walorów towarzyszy także różnorodna tonacja obrazów. Artysta nie ogranicza się do ugrowych lokalnych tonów mogących kojarzyć się ze zbożami i ziołami. Swobodnie wprowadza tonacje błękitne, szarozielone szarości, aż do perłowych czy różowawych mgieł. Stosuje rozległą skala cienia, ale jednoczesne unika gwałtownych kontrastów i przytłumia nieco chromatykę obrazu. Barwa nie dochodzi do swej pełni nawet w partiach jasno oświetlonych. Ów światłocień Kurka nadaje obrazom plastyczność, miękkość i przy tym poetycki wymiar. Granice między przedmiotami są nieostre, miękkie, a sposób malowania płynny i swobodny. Dukt pędzla jest różnorodny, raz szeroki i zamaszysty, a raz precyzyjny - jasno określający linię łodygi czy plamę płatka kwiatu. Jego mistrzostwo polega ponadto na tym, że nie maluje osobno, po kolei każdego źdźbła trawy czy kłosa zboża, ale umiejętnymi pociągnięciami pędzla wiąże je między sobą i splata w jedną całość.

Leszek Kurek jest, zatem poetą - epikiem i lirykiem równocześnie. Wyrafinowanie koloru, gra światłocieniowa, efekty miękkości, atmosferyczność, nerw faktury i kosztowność materii tworzą w połączeniu z tematem prac niepowtarzalną poetycką aurę, dodając im jednocześnie wymiaru symbolu. Symbolu ulotnego piękna zaklętego na wieki w skromnym bukiecie zasuszonych ziół.

Kraków, luty 2004