Zdziwienie światem Waldemara Marszałka

Niewielu jest współczesnych malarzy, którzy potrafią harmonijnie i z poetyckim wdziękiem połączyć w swej twórczości treść z formą. Jest bowiem w sztuce niesłychanie ważne, aby oprócz pomysłowości i kreacji szukać ludzkiego zrozumienia świata, tak aby w doborze środków osiągnąć zamierzony efekt estetyczny, uczuciowy lub intelektualny. Trzeba jednak równie intensywnie poszukiwać indywidualnego stylu, własnej ścieżki, którą będzie się podążało przez świat, a taką Waldemar Marszałek z pewnością znalazł.

Jest to bardzo indywidualny, intymny świat, a raczej sceneria, która oscyluje gdzieś między sennym marzeniem a teatralnym spektaklem, gdzie nie mamy poczucia prawdziwych wartości ani realności egzystencji. Nie ma tu szorstkiej dosadności codziennego dnia lub męskiego brutalnego realizmu, jest za to ulotny wdzięk poezji oraz klimat niedopowiedzeń i zagadkowości świata, nie ma demonizmu lub witalnej siły jest zamyślenie, ułuda i fantasmagoria. Powiedziałbym, że artysta poszukuje aspektu uroku świata i przyjemności egzystencji w sposób przewrotny, intymny i niechętny oficjalnej etykiecie. Wprowadza nas w swój świat ludzkich zdziweń, w których królują postacie o wydłużonych kształtach, zamyślone i jakby bezosobowe, ubrane w koronki, krynoliny i kryzy. Mocna deformacja postaci, wyszukana elegancja strojów, fantazyjne fryzury służą wydobyciu liryzmu, nastrojowości i nierealności bytu. Skojarzyłem tę poetykę z sugestywnym opisem grzybobrania z Pana Tadeusza, więc oddaję na chwilę głos Mickiewiczowi:

...Snuło się mnóstwo kształtów, których dziwne ruchy,
Niby tańce, i dziwny ubiór: istne duchy
Błądzące po księżycu...
Jeżeli się przybliżą albo się spotkają,
Ani mówią do siebie, ani się witają,
Głęboko zadumani, w sobie pogrążeni.
Hrabia widział w nich obraz elizejskich cieni,
Które chociaż boleściom, troskom niedostępne,
Błąkają się spokojne, ciche, lecz posępne...

W tym osobliwym świecie przebłyskują też, moim zdaniem, inne archetypy kulturowe, a mianowicie tematy: fetes champetres z okresu francuskiego rokoka oraz świat komedii dell arte, kiedy to tajemniczość i malowniczość masek i strojów, wprowadzenie postaci arlekina, kolombiny i pierrota dawały nowe podniety plastyczne, nowe wątki treściowe i pozwalały na odnowienie formuły postaci ludzkiej. Chodzi tu nie tylko o jarmarczny teatr marionetek lub dosłowność wątków teatralnych, ale o szerszy typ inspiracji: maska, szminka, peruka czy krynolina - to motywy niosące różne podteksty znaczeniowe, a nie zawsze wesołe. Atmosfera obrazów nie jest groźna, żywiołowa ani heroiczna lecz kojąca, ciepła i wdzięczna; światło nie lokalizuje precyzyjnie pory roku ani pory dnia. Na uwagę zasługuje delikatny erotyzm obrazów lecz ich podtekst nie jest ani lubieżny ani pruderyjny lecz nosi w sobie posmak intymnego ceremoniału.

Zatem jest to malarstwo ukazujący świat w sposób poetycki i sugestywny, a przy tym jest niezwykle rzetelne warsztatowo. Tkanka obrazów zagęszczona, dukt pędzla swobodny i pewny, a gama kolorystyczna, jak przystało na malarza, wyszukana: jedwabne, szarosrebrzyste lub perłowe tony, w których połyskuje silna dominanta kolorystyczna; mocna zieleń, żółć lub czerwień w postaci szarfy, nici lub pionowej linii, która wpada do obrazu jak promień światła przez szczelinę żaluzji lub przez uchyloną framugę. Drobne poprzeczne zmarszczki na aksamitnej wstążce, (nici Ariadny?) nie mają nic wspólnego z antyczną draperią, a są pretekstem do analizy koloru, cienia, półcienia, refleksów i błysków, kiedy to barwa lokalna zanika. Drobna delikatne dotknięcia pędzla wywołują połysk atłasu, puszystość draperii i zamgloną scenografię tła.

Miałem okazję przed paroma laty poznać artystę na jednym z plenerów i spędzić z nim kilka tygodni rozmawiając niekiedy wieczorami o malarstwie, literaturze, polityce i życiu, poznać go bliżej, docenić jego erudycję, uchwycić poczucie humoru. To zawsze pomaga lepiej zrozumieć drugą twórczość, która jak pamiętam, zawsze rozwijała się równomiernie. Nie dostrzega się w niej załamań, upadków, zwątpienia lub spektakularnych zwrotów. Charakterystyczną cechą tego malarstwa jest też odporność na mody, trendy, hasła i mętne manifesty awangardy. Wbrew proroctwom o schyłku malarstwa jako gatunku sztuki Waldemar Marszałek nie daje się zbić z raz objętego tropu i znalazłszy swój własny niepowtarzalny styl, poszukuje w malarstwie piękna, harmonii a także własnego uniwersum. Znakomitość formalna nie jest jednak pustą wirtuozerią, ale ma w sobie ładunek emocjonalny. Kunsztowność pięknej tkanki malarskiej niesie ze sobą treści duchowe, prowadzi nas w pokłady ukrytych pragnień, emocji, ożywia świat przez metaforę i uogólnienie oraz prowokuje oczywiście do egzegezy warstwy ikonograficznej. Malarstwo to stawia pytania, na które można rozmaicie odpowiadać, a czujemy, że każda odpowiedź będzie niepełna.

Michał Baca